Śmierć nie zmienia relacji

Niedawno zmarł mój brat. Każda śmierć jest trudna i zawsze niespodziewana, nie w tym momencie. Ale zawsze nadchodzi.

śmierć i relacje

To smutne zdarzenie nasunęło mi parę przemyśleń, którymi chcę się Tobą podzielić.

Jak tak dobrze się zastanowisz, to pewnie przyznasz mi rację, że nasze życie, to… relacje. Nie gromadzenie majątku, nie dążenie za wszelką cenę do wysokich stanowisk, nie przywiązywanie aż tak wielkiej wagi do szczegółów… Nie i nie.

W swojej książce „Obudź w sobie olbrzyma” Anthony Robbins pisał, że przeprowadzono wiele rozmów z ludźmi, którzy wiedzieli, że umrą. I zadano pytanie, czego żałują w swoim życiu. I jak myślisz? Czy ludzie żałowali, że nie zarobili więcej pieniędzy? Czy żałowali, że nie zdobyli większego stanowiska? Czy żałowali, że nie zdążyli zrobić remontu w swoim domu?

Nie! Oni żałowali, że nie zdążyli nawiązać odpowiednich relacji z ludźmi. Z ludźmi, z którymi te relacje gdzieś się pogubiły. Z ludźmi, z którymi te relacje nie zostały nawiązane.

I ta śmieć mojego brata przypomniała mi o tych relacjach. Problem ten nie dotyczy tylko osoby, która odchodzi. Problem ten dotyczy również osób, które zostały i… nie zdążyły wszystkiego załatwić ze zmarłym człowiekiem. I już nie załatwią. Bo poniosła je buta, zarozumiałość i brak zrozumienia.

A wystarczyło wybaczyć. A to widocznie bardzo trudne.

Jak tak rozglądam się wśród znajomych, rozmawiam, to widzę, że takie sytuacje są w każdej rodzinie. No, mam nadzieję, że nie w każdej. Nam wszystkim wydaje się, że rodzina to świętość. Wszyscy powinni ze wszystkimi żyć w zgodzie. A czy tak jest? Wprost odwrotnie. Z tego, co widzę, w każdej rodzinie znajdzie się ktoś, kto z drugim nie rozmawia. Nie rozmawia od lat i już czasem nie pamięta dlaczego. Brat z siostrą, wujek z wujkiem, a nawet córka z matką, czy mąż  z żoną. To nie jest śmieszne. Znam takie przypadki. A wystarczy tylko wybaczyć, porozmawiać i… okaże się, że te wszystkie zadry to nieporozumienie.

relacje

Najczęściej przyczyną takich relacji jest zazdrość.

Zazdrość o majątek, o stanowiska, o uznanie. To właśnie zabija nasze relacje i zabija nas samych. Niektórym się wydaje, że jak ktoś dorobił się majątku, to na pewno ukradł.

Cały problem ująłbym w dwóch zdaniach:

On ukradł i MA. A ja nie mam nic i ON nie chce mi trochę dać tego, co wcześniej ukradł.

Nawet rozszerzyłbym to ujęcie poza rodzinę, do znajomych, przyjaciół, współpracowników…

Każdemu wydaje się, że mu się należy. Że mu się należą wszystkie dobra świata i za ich brak winni są ONI. Czy to jest normalne? Nikt nie widzi winy w sobie, tylko widzi ją na zewnątrz.

ONI są winni, że nie mam pieniędzy, pracy, wykształcenia…

ONI są winni, ze nie mam przyjaciół, partnera…

ONI są winni, że jem byle co i choruję.

ONI są winni, że nie mam domku, dobrego samochodu…

ONI… bo ONI TO mają!

I jeżeli widzimy w rodzinie taką osobę, której się powodzi, która ma cel w życiu i go realizuje, która ma odpowiednie stanowisko lub z powodzeniem otworzyła i prowadzi swoją firmę, to nas „krew zalewa”. No, chyba, że się ze mną podzieli. Coś w tym jest. Prawda?

Tracimy czas w pogoni z majątkiem, za zbędnymi dobrami, za lepszym stanowiskiem i… gubimy gdzieś relacje. Gubimy ludzi, którzy są nam przychylni. Nie mamy czasu na spotkania, na rozmowy. Nie mamy w ogóle czasu. Bo uważamy, że czas to pieniądz, a my chcemy pieniędzy przecież.

Przez to brakuje czasu dla dzieci, dla siostry, czy brata, dla rodziców. I w momencie gdy oni odchodzą wpadamy w panikę. Jak to, już? A ja nie zdążyłam z nim porozmawiać.

I już nie zdążysz!

Bardzo często tak zostawiamy rodziców, którym nie poświęcamy zbyt wiele czasu na starość. Bo są marudni, nie wszystko kumają i są tacy… nieporadni. A my nie mamy czasu. I dopiero po ich śmierci biegamy co tydzień na cmentarz, aby jakoś im(?) to wynagrodzić. Ale wtedy jest już za późno. Znam takie przypadki i je obserwuję. I nie zdarza się to rzadko.

Śmierć osoby bliskiej (i nie tylko) zawsze wywołuje refleksję. Czy nie pędzimy w tym życiu za szybko? Czy nie gubimy czegoś po drodze?

TAK! Gubisz relacje. A relacje to przyjaźń, miłość, spotkania, rozmowy, wspólny śmiech… Są oczywiście i przykre relacje, takie, jak nienawiść, kłótnie, rozstania, płacz… ale one czasami też są potrzebne, ponieważ mogą doprowadzić do uzdrowienia relacji, do wyjaśnienia swojego punktu widzenia.

Najgorsze, to brak relacji. Najgorsze jest milczenie i unikanie kontaktów. To do niczego nie doprowadzi. Zawsze warto pierwszemu wybaczyć, porozmawiać i wiele wieloletnich sporów dawno poszłoby w zapomnienie.

Ale nie! Nasza głupia duma nam na to nie pozwala.

I… pewnego dnia jest już za późno.

Marek.

Baner Biznes Internetowy i Uroda Oriflame


Tags: ,




There are no comments - Add Your Comment!

Name* Mail Adress* Blog / Website

Czemu służy to pytanie?